niedziela, 7 sierpnia 2011

DROGA, CEL, SPEŁNIENIE

dziś mokry beton miał ten wyjątkowy zapach. zapach lata i dzieciństwa. trochę też tego co już przeżyte, ale w sercu zaszczepione. i tego co kiedyś było prostsze, albo po prostu tego nie było.
miss madonna, cocorosie.
to miało byc odkrycie samego siebie. podróż transcendentna. miałem dojśc tak daleko, że wszystko stało by się wreszcie czyste i prawdziwe. może nie do końca spełnione, ale w jakiś sposób pogodzone. i faktycznie byłem blisko, czułem to, czułem! były te chwile magiczne, gdzie moje jestestwo zatracało się, gdzie byłem tylko jakąs niewielką, nic nie znaczącą cząstką czegoś większego, nie do ogarnięcia. było bezkresne niebo, które falując białymi flagami przyciagało mój wzrok nie pozwalając uciec temu wrażeniu pierwotności.
dziś z tego wszystkiego zostały tylko ledwie dające się odczytac zapiski i niejasne wrażenie czegoś sięgającego poza dotychczasowe próby obcowania z naturą.
"pierwszy raz gubię swoje "ja" - na moment nic nie znaczę. niewygodne ciało nie uwiera, a umysł nie docieka. dlaczego ścigam niedoścignione, gdy Ta jedna chwila warta jest tak wiele?
ta Droga ma 2 końce, a ja stojąc na samym jej środku pragnę dotrzec do Celu - to absurd! tęsknię za czymś co ma byc moim Spełnieniem, za Celem, pomijając proces zdobywania, poznawania! a to właśnie samo dochodzenie daje nam to szczęscie z celu. cały trud jaki w to wkładamy daje nam właśnie owe poczucie Spełnienia już na samym końcu. dlatego nie jest ważne co wybiorę, ani nie jest ważne gdzie mnie to zastanie. ważne jest to jak przejdę drogę do Celu."
odkrywam na nowo Przyzwyczajenie. i już wiem, że dom to właśnie ta nuda, która czasem kole, to ten sam widok za oknem, który nigdy się nie zmienia. dom to również pewne gesty, obyczaje, zachowania. odkrywając na nowo swój Dom, odkrywam na nowo samego siebie, analizuję i kalkuluję, a każdy powrót przynosi mi coś nowego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz