sobota, 20 sierpnia 2011

JEDEN KROK

czuję jakiś niepokój. stoję dokładnie o krok od miejsca, na które czekałem przez całe życie. za tę jedną chwilę - widzę ją, zbliżającą się nieubłąganie, rosnącą w mych oczach z każdą sekundą - znajdę się w tym kłębowisku problemów i zmagań, w klatce własnych pragnień i marzeń, praktycznie bez możliwości cofnięcia. wygram tę walkę, albo polegnę, bo ja wiem. ja wiem, że jeśli to wszystko nie wypali, nie uda się, JA ne dam rady.. to wiem, że Ja pogrążę się w jakims totalnym chaosie i to będzie złe, bardzo złe. nauczyli mnie dążyc do celu, wygrywac, a nie pokazali mi jak się przegrywa, ja tego nie potrafię. im więcej mam do wygrania, tym porażka może byc większa.
zastanawia mnie jeszcze jedno, czy to co stawiam na końcu, jest rzeczywiście moim spełnieniem? może to takie wyjście awaryjne? a to co pragnę tak na prawdę siedzi głęboko w środku i się nie odzywa, żeby nie popsuc wielkich planów. ja już sam nie wiem czego chcę. na półmetku ogarniają mnie straszne wątpliwości.
ja już dawno zdecydowałem. przekładam to, co teraz nad to, co dopiero nastąpi. tylko czasem budzi się to pragnienie..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz