"So, let go
Jump in
Oh well, what you waiting for?
It's all right
'Cause there's beauty in the breakdown
So, let go
Just get in
Oh, it's so amazing here
It's all right
'Cause there's beauty in the breakdown"
to bardzo aktywny stan. w swojej pasywności oczywiście. inspirujący i twórczy. bo jak można pisać o miłości, gdy nigdy tak na prawdę nie miało się z nią styczności? a tu proszę. nie dość, że miłość to jeszcze do dupy. żanetka leta/żaneta kaleta, polecam.
to było bardzo dziwne wiesz? odważyłem się i plus za to dla mnie. ale nie wiedziałem, że to przybierze, aż taką formę. to było dogłębne. już pierwsze pytanie sprawiło, że wypuściłem powietrze z płuc. a potem się zaczęło. rozkładanie, szperanie, grzebanie, cząstkowanie - na atomy, poszczególne części. zaskoczyło mnie to, że tak na prawdę bardzo mało o sobie wiem. to są tylko jakieś pytania, a nagle ktoś obcy (nie znający mnie) potrafił powiedzieć mi jakim człowiekiem jestem. co więcej, do czego się w zyciu nadaje, a do czego nie. zaszufladkował mnie. podkreślił, zaznaczył. stałem się pewną składniową grupy społecznej o tytule roboczym A (artyści). okreslono mnie jako wyjatkowego indywidualiste, z praktycznie żadnymi umiejetnościami społecznymi. nie mam siły przebicia, jestem samotnikiem, osboą, która najchętniej oddaje się pracy twórczej. nie jestem ściśle związany rodzinnie. mam jednocześnie mnóstwo pokory, ale również jestem pieprzonym egoistą, egocentrykiem. miło. ok, prawdopodobnie bardzo wiele z tego pokrywa się z moją naturą. ale ja mam pytanie. gdzie miejsce na duszę? gdzie jest miejsce na to co na prawdę we mnie siedzi?
tak bardzo chciałbym, żebyś spojrzał na mnie wzrokiem innym. nie-powierzchownym, przeciągłym, ciepłym. intrygującym, żebym poczuł się poznany przez ciebie, ale w sposób, który nie ocenia, a jedynie akceptuje. drugiego człowieka, drugą duszę.
czuje się bezwartościowy i odrzucony. zwłaszcza kiedy udajesz, że mnie nie widzisz. kiedy udajesz, że nie istnieję. a przeciez nie można tak po prostu przekreślić tego wszystkiego, czegoś, co dla mnie było bardzo ważne. a teraz staje się dla ciebie nieistotną szarą masą, jaką jestem dla większości innych osoób. chyba wolałbym gdybyś krzyczał, wrzeszczał, klął.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz