udało się. przeszedłem dalej. chociaż wyzbyłem się tej chęci to nadzieje i tak zostały - i może to właśnie one mi pomogły? stałem na tej scenie wśród reflektorów i kilkudziesięciu par oczu wpatrzonych we mnie, z pewnym poczuciem celu, który dał mi tą chwilową, niezwykłą siłę. tylko, że ja nadal dostrzegam GRANICĘ. bo kiedy tak stoisz z poczuciem znaczenia (chwilowego, ale przepełniającego Cię szczęściem) wyczuwasz kiedy twoja dusza może się wreszcie oderwac od ciała, kiedy bedzie wolna od treści, tremy, lęków i tym podobnych. kiedy TY będziesz wreszcie wolny, artystycznie spełniony, a to co robisz nie będzie tylko pseudointelektualnym bełkotem, a czymś PRAWDZIWYM, co porywa serca. bardzo tak chciałbym, ale to jeszcze nie to.
Xaviera Dolana doznałem już kilka miesięcy temu. było to niesamowite doznanie. pierwszy jego film jaki obejrzałem - "Wyśnione Miłości" - totalnie mnie wkręcił. to było tak, jakby ktoś dał mi w głowę cegłą. podniosłem się, ale zacząłem patrzec z zupełnie innej perspektywy. te wyjątkowe sceny, emocje, jakie mi dostarczał.. to jest w i e l k i e . to jest szczere, właściwe, dotyka bardzo głęboko. i wtedy zacząłem mu zazdrościc. tego, ze ma naturalną zdolnośc i swobodę do wyrażania swoich marzeń i projektów, że sztuka, która nas zniewala i ogranicza nasze umysły (choc wcale nie powinna)- jemu daje prawdziwą wolnośc!
ostatnio bardzo często czuję się mało produktywny. zajmuję się jakimiś czczymi głupotami, bzdetami, ale to nie jest wielkie, nie jest obdarzone tym szczególnym, artystycznym spełnienim! nie widze dróg, choc one są. ja, nedzny poszukiwacz w oceanie własnych pragnień, gubię się i miotam.
przez długi czas nie wiedziałem jak się za to zabrac. planowałem tę rozmowę, powtarzałem kwestie, stawiałem sobie ostateczne granice, terminy.. i nic. nie miałem odwagi. kiedy jenak rozmowa zeszła na TEN temat, coś we mnie pękło. nie mogłem już dłużej okłamywac siebie i Jej. powiedziałem Jej prawdę. Efekty był taki, jakiego się spodziewałem, ale i tak zabolało. Poderzewam, że Ją bardziej. wiem, że muszę daj Jej czas, ale czy Jej podejście się kiedykolwiek zmeni? mam nadzieję. pozostaje jeszcze On.