środa, 12 maja 2010

PO PROSTU

dni mijają szybko. nie liczę już godzin. noce są takie same. zmienia się tylko biała plama na granacie nieba, a dach, który wyrasta przed moim oknem, to robi się czarny, to budzi mnie o poranku refleksami odbitymi od blachy. nic się nie zmienia. wstaję, a wysiłkiem jest dla mnie każda następna chwila. nie zmieniają się też ludzie. ich obłuda zdaje się pęcznieć. zaskakuje mnie to jak bardzo potrafią być nieprawdziwi. kiedy mówią ci coś, tylko po to, żeby cię dobić. nie są stali w uczuciach.
nie zmienia się głupia nadzieja, która każe mi z takim wyczekiwaniem wypatrywać weekendów. każe mi liczyć na to, że Wielkie Szczęście spotkam w metrze, tramwaju, na ulicy. że wpadnę przypadkiem na ciebie, a ty zapatrzysz mi się głęboko w oczy, po czym powiesz, jakbyśmy znali się od lat: - Chodźmy na kawę. Ja, zaczarowany magią tej chwili, podążę za tobą.
będziemy gadać przez parę godzin. na początku będę się kontrolował, ale potem zbudujemy Więź, która pozwoli mi zapomnieć o Czasie, Przeszłości i Mojej Historii. pozwoli mi na swobodne wyrażanie moich uczuć do ciebie, moich przemyśleń. połączy nas również miłość do wspólnych zainteresowań!
nagle poczuję się, jakbyś czytał mi w myślach. wtedy właśnie zniknie cały świat. będziesz tylko ty, ja i ta kawiarnia. zaproponujesz spacer, a ja, nawet nie wiem kiedy, złapię cię za rękę. wyjdziemy razem, jak para, która nie spieszy się, bo wie, że ma dla siebie i przed sobą wieczność.
usiądziemy nad Wisłą. powiesz mi, że był to dla ciebie najpiękniejszy dzień, dzień, o którym nawet nie marzyłeś. dzień, w którym wkroczyłeś na Drogę Szczęścia, bo to ja jestem twoim szczęściem. powiesz mi, po prostu, że mnie kochasz.